Wiadomości

Reforma KRUS. Komu potrzebna jest jego likwidacja?

Reforma KRUS. Komu potrzebna jest jego likwidacja?

Fot.: archiwum

Reforma KRUS. Komu potrzebna jest jego likwidacja?

Likwidacja KRUS to jeden ze sztandarowych pomysłów kampanii wyborczych. Jednak zdaniem wielu oprócz funkcjonowania jako chwytliwe hasło, pomysł ten nie ma wielu uzasadnień.

Oddzielny system ubezpieczenia rolników to nie wyłącznie polski wynalazek. Autonomiczne (inne niż w przypadku pozostałych pracujących) ubezpieczenie społeczne rolników występuje także w Austrii, Finlandii, Niemczech, Francji, Grecji, we Włoszech czy Luksemburgu. W Rumunii system ubezpieczeń rolników jest częściowo autonomiczny, w takich krajach jak Holandia, Łotwa czy Malta rolnicy podlegają ubezpieczeniu społecznemu na ogólnych zasadach, z tym tylko zastrzeżeniem, że rolnikom nie przysługuje zasiłek dla bezrobotnych. Warto dodać, że w krajach tych (w przeciwieństwie do Polski) nie obowiązują odrębne zasady ubezpieczeń społecznych dla pracujących najemnie i prowadzących działalność gospodarczą.

Tym, co najczęściej wypomina się rolnikom są niskie składki, a także budżetowe dopłaty do rolniczych świadczeń. Tyle że to wcale nie polska specjalność.

- Wszystkie kraje, w których funkcjonują odrębne systemy ubezpieczeń dla rolników, dopłacają do świadczeń - mówi dr Joanna Pawłowska-Tyszko z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. ­ Faktem jest, że w Polsce to spore pieniądze, ale wynika to między innymi z wciąż stosunkowo dużej liczby pracujących w rolnictwie.

Rolnik z Marszałkowskiej straszy

Tym, co sprawia, że zwłaszcza prowadzący pozarolniczą działalność gospodarczą czują się w stosunku do rolników skrzywdzeni, jest wysokość składek. O ile prowadzący firmę na ogólnych zasadach miesięcznie zapłaci 1061,91 zł składek ubezpieczeniowych i zdrowotnych (z dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym jest to 1121,52 zł), o tyle rolnik prowadzący gospodarstwo mniejsze niż 50 ha zapłaci 390 zł... na kwartał.

- Faktycznie, te składki są znacznie niższe - przyznaje Kornel Pabiszczak z Wielkopolskiej Izby Rolniczej. - Jednak nikt nie bierze pod uwagę faktu, że i świadczenia są bardzo niskie. Poza tym wciąż przywołuje się tzw. rolników z Marszałkowskiej, czyli ubezpieczających się w KRUS taksówkarzy, lekarzy i wielu innych, którzy kupowali spłachetek ziemi. A to już od dobrej dekady fikcja.

Faktycznie system ubezpieczeń rolniczych dziś jest wielokrotnie szczelniejszy niż na przełomie wieków.

Dopłaty do świadczeń rolniczych w stosunku do kwoty wpłaconych składek są wyższe niż w innych krajach Europy i to powinno się zmienić

Aby podlegać ubezpieczeniu KRUS, trzeba nie tylko być właścicielem gospodarstwa rolnego, ale także je prowadzić. Hektar ziemi, który jakoby ma wystarczyć do ubezpieczenia, to tzw. hektar przeliczeniowy, a więc w przypadku gruntów niskich klas V i VI, jakie przeważają np. w powiecie kępińskim, trzeba być właścicielem 4 do 5 ha. W przypadku gruntów klasy II hektar przeliczeniowy odpowiada 0,7 ha ziemi w terenie.

Do tego, aby ubezpieczyć się w KRUS, nie można mieć innego tytułu do ubezpieczenia. W drodze wyjątku pracujący na umowy-zlecenia lub pełniący funkcje w radach nadzorczych mogą pozostać ubezpieczeni w KRUS, jeśli ich dochody z tego tytułu nie przekroczą w przeliczeniu na miesiąc połowy najniższej płacy, czyli 925 zł brutto.

Rolnik, który chce prowadzić dodatkowo inną, nierolniczą działalność gospodarczą, aby nadal skorzystać z ubezpieczenia w KRUS musi mieć co najmniej trzy lata nieprzerwanego staży ubezpieczeniowego w tej instytucji, a i kwota podatku należnego za poprzedni rok z działalności gospodarczej nie może przekroczyć kwoty granicznej. Za 2015 rok były to 3204 zł. Przy umiarkowanych kosztach oznacza to przychód na poziomie 20 tys. zł rocznie.

- Nie czarujmy się - mówi Kornel Pabiszczak. - Ten system obecnie jest szczelny. Tyle że większość społeczeństwa o tym nie wie, a wysokość składek budzi zawiść. Tyle że za nimi idą niższe świadczenia.

Średnia emerytura wypłacana przez Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego była ponad dwukrotnie niższa od wypłacanej z ZUS i wyniosła 949,66 zł brutto miesięcznie. Emeryturę z ZUS pobiera prawie 5 mln Polaków, natomiast z KRUS 946 tys. osób.

Skąd jednak ta kontrowersyjna wysokość składek? Mechanizm ich obliczania został zapisany w ustawie i odnosi się do najniższej emerytury, podczas gdy składki ZUS opłacane przez przedsiębiorców są ustalane na podstawie średniej płacy.

Najwięksi odchodzą z KRUS

Obecnie ubezpieczonych w KRUS jest niespełna 1,5 mln osób. To niemal dokładnie tyle, ile wynosi liczba gospodarstw rolnych. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że do ubezpieczenia rolniczego mają także prawo domownicy właściciela gospodarstwa, którzy nie mają prawa do ubezpieczenia z innego tytułu, nie wszyscy posiadacze gospodarstw są ubezpieczeni w KRUS.

- To najwięksi gospodarze - podkreśla dr Joanna Pawłowska-Tyszko. - Oni z reguły funkcjonują nie jako gospodarstwa rodzinne, ale w w formie spółek, są więc ubezpieczeni w ZUS.

Spis rolny pokazał tendencję polegającą na zmniejszaniu się liczby gospodarstw rolnych, przy jednoczesnym wzroście ich średniej powierzchni. To także wynik unijnej polityki, ponieważ dotacje mają wspierać modernizację rolnictwa, rozumianą m.in. poprzez zwiększanie powierzchni i koncentrację gospodarstw. Obecnie szacuje się, że około 15 proc. gospodarstw odpowiada za 64 proc. produkcji rolnej.

Mimo tej tendencji w ubiegłym roku budżet państwa dopłacił do KRUS około 16 mld zł.

- Sama kwota to jedno, ale mimo bardzo niskich świadczeń w Polsce tylko 10 proc. ich wartości pochodzi ze składek - zwraca uwagę Pawłowska-Tyszko. - Niemcy, Francja czy Finlandia nominalnie dopłacają znacznie więcej, ale też składki finansują większą część świadczeń.

We Francji 35 proc. rolniczych emerytur pochodzi ze zgromadzonego przez rolników kapitału, w Finlandii jest to 33 proc., w Austrii - 28 proc., w Niemczech 22 proc. Mniejszy udział rolniczych składek w wypłacanych świadczeniach jest tylko w Grecji.

W zasadzie - także rolnicy - są zgodni, że taki stan powinien się zmienić. Co jednak nie oznacza likwidacji oddzielnych ubezpieczeń dla rolników.

 - Skala finansowania emerytur rolniczych ze środków publicznych jest traktowana jako przejaw nierówności społecznej - twierdzi Marek Zagórski, prezes zarządu Fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej, która przygotowała własny projekt reformy KRUS. - Z drugiej strony niskie świadczenia to utrwalanie nierówności, a system nie sprzyja wykorzystywaniu potencjału rozwojowego wsi. Przez 25 lat funkcjonowania w Polsce KRUS system emerytalno-rentowy rolników praktycznie się nie zmienił. Natomiast w tym samym czasie, ogromne zmiany dokonały się na polskiej wsi.

Zdaniem autorów raportu warunkiem wstępnym, ale absolutnie koniecznym, jest opodatkowanie dochodów rolników i wprowadzenie obowiązku rejestrowania wpływów i wydatków.

- Mówi się o tym od dawna - przyznaje Pabiszczak. - Rolnicy do tego się nie palą, bo to dodatkowy obowiązek, ale na dłuższą metę rzecz wydaje się nie do uniknięcia. Bez tego trudno mówić o składkach ubezpieczeniowych uzależnionych od efektywności gospodarstw.

Obecny system różnicuje tylko wielkość gospodarstw, ale podział ten, zdaniem wielu, nie jest adekwatny do różnic w sytuacji. Taką samą składkę płaci bowiem właściciel gospodarstwa o powierzchni 5 ha, jak i 49 ha. Inne stawki są dla gospodarstw liczących od 50 do 100 ha, powyżej 100 do 150 ha, powyżej 150 ha do 300 i powyżej 3o0 ha.

Podstawowe założenia ubezpieczenia w KRUS na nowych zasadach to przyjęcie nominalnie zdefiniowanej składki oraz adekwatność waloryzowanego kapitału ze składek i wysokości emerytur.

- Niezależnie od ostatecznego kształtu reformy, konieczne będzie utrzymanie finansowego wsparcia systemu emerytalno-rentowego ze środków publicznych - podkreśla dr Wojciech Kobielski, autor projektu reformy emerytur rolniczych FEFRWP. - Jednak w nie takiej skali jak dotychczas - podkreśla.

Oprócz docelowego podniesienia wysokości składek, konieczne może się okazać także podniesienie wieku emerytalnego. Ten dla rolników wynosi wciąż 65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet.

Komentarze (27)

  • ~DEMON 2016-03-04, 15:01

    Dopóki bedzie chory system ekonomiczny dopóty bedzie patologia na wsi,,,, 5 ha,,,sadu na dobrej ziemi to nie 5 ha gorskiej 6 klasy,,, i nie wyciagniesz z kazdego hektara rownej wydajnosci,,, z rolnictwem jest problem u podstaw,,,wymagaja taniej zywnosci,,,,a tanio moze byc 10 20 lat gdy eksploatuje sie gopsodarstwo a nie remontuje nic sie buduje,,,, co sie na wsi zmienilo,,,niewiele,,,,?? wyludnia sie nadal,,,ludzie dostaja dotacje i wydaja je na kupno auta,,,itd,,,rozdrobnienie gospodarstw rozdrobnienie pieniedzy z dotacji,,,struktura zmienia sie w malym stopniu,,,,do tego ci biora dotacje oddaja ziemie rolnikom ktorzy je uprawiaja,,,bo potrzebuja paszy itd,,,i nie dostaja doplat,,,,a pracuja na ziemi sasiadow,,,

  • ~RACHUNEK 2016-03-05, 06:47

    TAK - system jest chory -dopłaty powinny być tylko do produktów wyprodukowanych i sprzedanych przez rolnika , a dopłaty obszarowe (do ilości ha ) powinny byc zlikwidowane - bo wielu rolników tylko udaje że uprawia ziemię, a żyje z dołat obszarowych i odszkodowan za słońce i deszcz. Nie każda ziemia nadaje się do uprawy i takowa nie powinna być uprawiana, gdyż pieniądze podatników nie mogą być marnowane, a teraz niestety tak jest.

  • ~SPRAWIEDLIWOŚĆ 2016-03-05, 06:54

    Rolnicy powinni płacić składki na ubezpieczenia społeczne w takiej samej wysokości, jak inne grupy społeczne - obecnie płacą około 10 razy mniej , jest to bardzo niesprawiedliwe. KRUS trzeba zlikwidować.

  • ~ŚWIĘTE KROWY ? 2016-03-05, 07:00

    ROLNICY POWINNI PŁACIĆ PODATEK DOCHODOWY OD OSÓB FIZYCZNYCH PIT - przecież wszyscy inni płacą.

  • ~ZDROWE BYKI ? 2016-03-05, 12:57

    ZDROWI ROLNICY pobierają dziesięcioletnie tzw. renty strukturalne ( od 55 do 65 roku życia ) i dalej normalnie mogą pracować. TAKA JEST RÓWNOŚĆ ROBOTNICZO - CHŁOPSKA.

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.